• Pic 1
  • Pic 2
  • Pic 4
  • Pic 5
  • Pic 6
  • Pic 7
gospodarka odpadami

Gospodarka odpadami

Wydział Inwestycji Miejskich
tel. 74 844 93 11 wew. 59

nieruchomosci

Nieruchomości

Wydział Zarządzania Mieniem Gminy
tel. 74 844 93 11 wew. 74

wiadomości

Wiadomości Boguszowskie

Boguszów • Gorce • Kuźnice • Stary Lesieniec

« strona główna

Reprezentacja miasta w Turcji

data 22-06-2011

SKF Sudety Petanque gościło w Ankarze podczas  1st World Children Sport Games. Wśród 90 reprezentacji, czyli 4 tysięcy uczestników  zaproszonych na festiwal - znalazła się polska delegacja: Sergiusz Gądek (KS Petanque Jedlina), Maciej Hańczuk (KSP Słowianka Gorzów Wlkp.), Dawid Matuszewski (SKF Sudety Petanque Boguszów-Gorce) orazPatryk Witkowski (KS Petanque Jedlina), Maria Świetlik (SKF Sudety Petanque Boguszów-Gorce) - członek delegacji i opiekun, Wojciech Hańczuk (KSP Słowianka Gorzów Wlkp.) - trener ekipy i opiekun, Norbert Nowotnik - dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej.  Reprezentacja Polski to w większości wychowankowie klubu z Boguszowa-Gorc (Sergiusz, Dawid i Patryk). Z reprezentacji możemy być dumni, chłopcy zasłużyli na uznanie w szczególności za za dobrą taktykę i skuteczne strzały.

TURECKIE  WSPOMNIENIA

Informacje o wynikach naszej młodej reprezentacji podczas World Children Sports Game w Ankarze przekazywał Wam na bieżąco Norbert - czyli nasz sympatyczny dziennikarz z PAP-u – ja pozwolę sobie na napisaniu w imieniu całej naszej szóstki kilku słów, aby opowiedzieć nieco o kulisach zawodów w stolicy Turcji. Wylot w Wielkanocną Sobotę zmusił nas do spędzenia Świąt bez rodzin, ale też przeniósł nas w zupełnie inny świat - świat zaskakujący  i   bardzo ciekawy.                                  

Reprezentacja Polskiej Pederacji PetanqueOficjalna maskotka WChSG

TAKA MAŁA ,,OLIMPIADA”

90 reprezentacji,  ponad 4 tysiące uczestników , 11 dyscyplin sportowych. Dyscyplin   nie jak początkowo myśleliśmy wyłącznie nieolimpijskich, ale także siatkówka, koszykówka, judo czy piłka nożna. Wśród nich ,petanque i nasza skromna reprezentacja -  opiekun  Maria Świetlik i młodzież Sergiusz Gądek, Patryk Witkowski , Dawid Matuszewski, Maciej Hańczuk   i niżej podpisany, Wojciech Hańczuk.



Ceremonia otwarcia bardzo ładna i wzruszająca, a gdy na jej końcu zapalono  znicz olimpijski, naprawdę trudno było powstrzymać wzruszenie. Zresztą cały nasz ponadtygodniowy pobyt obfitował w spotkania z kulturą, tańcem – w tym ciekawy koncert w olbrzymiej sali koncertowej zakończony wspólną dyskoteką. Wiele narodów, wiele dzieciaków, hmmm młodzieży bardziej i wspólna zabawa - super. Piękna była także ceremonia zamknięcia – kilka tysięcy widzów w hali sportowej, występ znanej w Turcji gwiazdy muzyki rozrywkowej, sądząc po histerycznych reakcjach widowni oraz  wszechobecni przedstawiciele najwyższych władz.

    

  Wszechobecny taniec            Spotkanie wielu kultur

Zresztą warto dodać, że niedługo odbędą się tam wybory. Impreza, która kosztowała, bagatela, 10 milionów dolarów z udziałem kilku tysięcy młodych sportowców, w tym ponad tysiąca z samej Turcji, była – jak sądzę - ważnym elementem kampanii wyborczej. ,,Olimpijski” klimat można było odczuć także przy okazji innych aspektów naszego pobytu w Ankarze. Nasza ,,mała” reprezentacja - 6 osób - miała aż troje opiekunów i tłumaczy, w tym przesympatycznego ochroniarza oraz ... autobus do dyspozycji. Nasi opiekunowie bardzo o nas dbali, ale także pilnowali, abyśmy się nie zgubili. Oczywiście bardzo chcieli, abyśmy zobaczyli tylko taką Turcję, jaką chcieli  nam pokazać. Bardzo długo musieliśmy prosić, by zawieźli nas na bazar ( w końcu się udało ) , zresztą dodam, że nasze umiejętności kupieckie i twarde negocjowanie każdej ceny wzbudziły niekłamany podziw. Pokazali nam za to centrum handlowe, do którego bardziej pasuje określenie ceny Paryskie niż Warszawskie, stąd  zakupów tam nie zrobiliśmy.                                                       

 Miejsce kultury i wypoczynku                                                                                               

Namiętnie odwiedzaliśmy miejsca, które mógłbym nazwać domami kultury, z tym że były nieźle wyposażone. Za darmo można było pograć w bilard czy w tenisa stołowego.

                                                       

Chłopcy spędzili także fajne popołudnie w olbrzymim wesołym miasteczku, gdzie do woli mogli korzystać z przeróżnych sprzętów rozrywkowych, co czynili aż się do złego samopoczucia spowodowanego nadmiarem obrotów i tym podobnych. Muszę jeszcze dodać, że nasza reprezentacja świetnie – bez dość powszechnych wśród naszych turystów dolegliwości żołądkowych - poradziła sobie z poznawaniem innych kultur, w tym kulinarnych. Hotelowe wyprawy integracyjne zaowocowały szczególnym zainteresowaniem Polską wśród młodych reprezentantek Turcji w judo, a także, zdaje się  Mołdawii oraz  jednej reprezentantki Meksyku – szczegółów zdradzić nie mogę, ale epizod z zamknięcia imprezy, niczym z klasyki literatury romantycznej - dla małolatów oczywiście.

Ceremonia zamknięcia

TURECKA GOŚCINNOŚĆ I PUNKTUALNOŚĆ

Gościnność wręcz wzorowa, nasi opiekunowie przemili i choć na początku nieco zdystansowani,  z każdym dniem coraz bardziej serdeczni. Pytali o Polskę, uczyli nas tureckich słówek i coraz chętniej opowiadali o sobie. Nasze opiekunki, dwie młode nauczycielki zaskoczone były optymistycznym nastawieniem Marii do życia. Ochroniarz już po dwóch dniach nazywał mnie swoim bratem. Tu warto dodać, że Panie wobec mnie zachowywały jednak nieco większy dystans, chyba związany z religią, za to uwielbiały naszych chłopaków, no i oczywiście Marię.

  Co do ,,punktualności” to wystarczyłoby napisać jedno słowo – chaos. Jeżeli wiedzieliśmy, że mamy spotkać się o 9.00, jasnym było tylko jedno, że o 9.00 na pewno się nie spotkamy. Czasami jechaliśmy gdzieś  40 minut – np. do kolejnego domu kultury, by po 15 minutach dowiedzieć się, że mamy już wracać.

Tu muszę dodać, że nasz hotel – całkiem fajny - mieścił się na obrzeżach Ankary i nie można było do niego dojechać żadnym publicznym środkiem komunikacji. Musieliśmy więc karnie – do czasu - wykonywać wszystkie polecenia. Zresztą za wszelkie niedogodności zawsze odpowiedzialny był mityczny menadżer, który telefonicznie wydawał polecenia. Fajny system, bo nasi sympatyczni opiekunowie bardzo nas zawsze  przepraszali i tłumaczyli, że to nie ich wina.

                                                               

 

 

 

W końcu kilka razy zbuntowaliśmy się , wówczas nasi opiekunowie meldowali menadżerowi, że gdzieś się ,,zgubiliśmy''. Inne ekipy wracały do hotelu, a my z naszymi opiekunami z misją odnalezienia nas  mieliśmy trochę czasu, by zobaczyć nieco więcej Turcji. Niestety nie zawsze aspekty swoistej ,,punktualności” dało się zbyć uśmiechem. Nie  mogliśmy obejrzeć, podobnie jak wiele innych ekip, meczów finałowych, gdyż ktoś - czyli mityczny menadżer - pomylił godziny. Trochę byliśmy źli, ale bardzo smutne miny naszych opiekunów zrobiły swoje, nie miałem sumienia zbyt długo udawać złości.

Wojtek podczas codziennej odprawy trenerów

Wyniki naszej Tureckiej eskapady dzięki relacjom  Norberta pewnie znacie. Ja tylko dodam, że awans w obu turniejach do finałowej szesnastki to naprawdę fajny wynik, zwłaszcza, że w turnieju petanque wystartowało podczas WChSG  najwięcej reprezentacji. Dobrej pozycji nie udało się  zająć m.in. Włochom czy Holendrom.                                   

   

Mecze z udziałem naszych juniorów

Ważniejsze jest jednak to, że chłopcy grali naprawdę świetne mecze, także te przegrane. Grali odważnie i agresywnie,  zresztą tylko tak można grać na tego typu imprezach.Na trudnym terenie ( piasek i kamienie rozsypane na betonie), każdy z reprezentantów potrafił sobie poradzi i każdy z nich miał  wręcz fantastyczne momenty.

Graliśmy min z:

 

               

                                                                                      

 

Z reprezentacji możemy być dumni, chłopcy zasłużyli na uznanie, a ich gra została zauważona także przez inne ekipy. Holenderski trener chwalił nas, za taktykę i bardzo skuteczne strzały.  W jednej z wygranych rozgrywek trafialiśmy z powodzeniem pięciokrotnie. Także drugi mecz z młodymi Holendrami był naprawdę na  świetnym poziomie, ich strzelec spudłował tylko raz w meczu, a i tak wygraliśmy. Stało się to za sprawą równej i precyzyjnej gry całej ekipy.

Szczególnej urody był także przegrany do 6 punktów mecz z Tajlandią. Po początkowych niepowodzeniach zagraliśmy bardzo agresywnie i zaczęliśmy odrabiać straty,  w tym 4 punkty zdobyte w jednym rozdaniu po bezbłędnej grze, a nie po błędach rywali. Kolejna rozgrywka i na boisku dwie nasze kule około metra od świnki. Pozostałe kule po strzałach są na aucie i każda z drużyn ma jeszcze po dwie kule. Po dłuższej naradzie nasi rywale układają taktyczną  kulę z przodu około 80 cm od świnki. Decydujemy się na grę ofensywną i strzelamy,  niestety minimalnie niecelnie, ok. 5 cm za kulą. Przegrywamy rozgrywkę za 1 punkt i czas się kończy. Byliśmy naprawdę dumni z naszych chłopaków.

 
 
 
 

Kolega Wojtek w dziennikarski sposób ujął cały nasz pobyt w Tureckiej Ankarze,  gdzie przebywaliśmy na zaproszenie Tureckiej Federacji Petanque od 24 kwietnia do 01 maja 2011 r. oraz uczestniczyliśmy  w  1st  World Children Sports Games. Pozwólcie, że ja przybliżę Wam stronę organizacyjną naszego wyjazdu.

 Na wstępie chciałabym podziękować Pani Prezes Wioletcie Śliż oraz Zarządowi Polskiej Federacji Petanque, że właśnie nam czterem mieszkańcom Boguszowa-Gorc wywodzących się z SKF „Sudety Petanque Boguszowa-Gorc” wraz z dwoma zawodnikami znającymi specyfikę mistrzostw na najwyższym poziomie powierzono  reprezentowanie Polskiej Petanque na światowej arenie.

Część reprezentacji-  mieszkańcy Boguszowa-Gorce – Dawid Matuszewski, Sergiusz Gadek, Patryk Witkowski  i Maria Świetlik (brakuje Wojciecha i Macieja Hańczuk mieszkańców Gorzowa Wielkopolskiego) z Burmistrzem Miasta Waldemarem Kujawą i Prezesem SKF „Sudety Petanque” Kazimierzem Świetlikiem.
Nie sposób nie podziękować Burmistrzowi Miasta Boguszowa-Gorc Panu Waldemarowi Kujawie za wsparcie w przygotowaniach do wyjazdu oraz zakup ubioru sportowego dla całej reprezentacji (6 osób).

 

 

 

 

 

Dawid w stroju regionalnym

Dzięki przychylności Pani Elżbiety Gajewskiej, Dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej -Centrum Kultury w Boguszowie-Gorcach podczas ceremonii otwarcia WChSG jeden z juniorów zaprezentował się w narodowym stroju regionalnym. Koszt podróży z miejsca zamieszkania na lotnisko „Okęcie” w Warszawie i z powrotem  sfinansowała Polska Federacja Petanque i mieszkaniec Boguszowa-Gorc Pan Paweł Matuszewski.

 

 
 
Wymiana pamiątkowych gadżetów

Na uwagę zasługuje również fakt, że P.F.P. ufundowała pamiątkowe gadżety dla zawodników drużyn petanque, z którymi nasza reprezentacja miała okazję grać. Wszystkim, którzy przyczynili się do naszego wyjazdu jeszcze raz serdecznie dziękujemy.

 

Maria Świetlik

 

Zdjęcia oraz film z ceremonii otwarcia wkrótce do obejrzenia w galerii. /Przepraszam za nie najlepszą jakość niektórych zdjęć/.

Część I zdjęć wykonanie Norbert Nowotnik

Część II zdjęć Maria Świetlik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziś jest: Piątek 16 listopada 2018, imieniny: Gertrudy i Edmunda

Unia Europejska Fundusze Rodzina 500+ Fundusze Europejskie Gminny Portal Mapowy Komunikacja Miejska Góra Dzikowiec Galeria Dzikowca Góra Dzikowiec Oferta Inwestycujna
CKKWitold
Filmy Promocyjne
Informacja dla niedosłyszącyhc BIP eBOI Galeria fotografii

data Kalendarz imprez

  Listopad 2018 >>
Pn Wt Śr Cz Pt So Ni
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Ziemia Wałbrzyska OSiR MBPCK Profilaktyka uzależnień
Pomarańczarnia
Informacja turystyczna Informacja turystyczna 6 kroków elektroniczny samorząd